Germany, Italy, Switzerland · 8 Days · 9 Moments · April 2018

Władyczki w podróży po Livigno/Alpy


14 April 2018

Tydzień temu widzieliśmy ją tylko z daleka, ale dziś zjechalismy z trasy i byliśmy, zobaczyliśmy, weszliśmy 😉 skocznie narciarskie w Garmisch Partenkirchen 😎⛷ Warto wspomnieć, że samo miasto Garmisch jest przeurocze. Typowa dla tego regionu architektura sprawia, że krajobraz jest bajkowy. Wysokie szczyty pokryte śniegiem, a w dolinie cudowna wiosna i prawie 20 st w pełnym słońcu.
Czas na podsumowanie - nastawieni sceptycznie, jeszcze 2 tygodnie temu myśleliśmy, że ze względu na pracę nie pojedziemy. Dziś jesteśmy szczęśliwi, że się udało. Urocze miejsce, które skradło nasze serca i cudownie spędzony tydzień naszej Drużyny pierścienia 😃 .... teraz to mogę napisać, bo już nie zapeszę - żadnej kontuzji 😎😆 Nie żegnamy Alp. Mówimy DO NASTĘPNEGO RAZU 😉

13 April 2018

7:30 pobudka! To już ostatni dzień, pogoda przepiękna- nic tylko wpinać narty i na stok. Zgodnie z założeniem to był najbardziej odjechany dzień. Zdobyliśmy 3- tysięcznik. Tak jest - jeździliśmy na trasach na trzech tysiącach m.n.p.m 😎 nasze organizmy dawały znać, że nie są w swoich naturalnych warunkach, kilka kroków w ciężkich buciorach i zadyszka gotowa. Wykorzystaliśmy piątek 13-go na maksa. Po każdym kolejnym zjeździe jeździło nam sie coraz lepiej, dlatego kiedy grupa skapitulowała ok 13, my zostaliśmy do 16, żeby zejść ze stoku z poczuciem, że ostatni dzień w Livigno nie został zmarnowany 😉 na liczniku rekord - 34,59 km Dzisiejsze widoki, trasy i słońce były cudownym zakończeniem tygodnia w Livigno 😊 że słońcem, jak to my - zdecydowanie przesadziliśmy 😳 bo przecież po co się smarować kremem z filtrem UV, jak można wyglądać jak... wystarczy jak napiszę, że co najmniej śmiesznie 😀

12 April 2018

Już czwartek... wstaliśmy rano i widok za oknem powiedział wszystko - laba. Nie było widać ani szczytów, ani nawet niższych tras, więc rozsądek wziął górę i po czterech dniach intensywnej jazdy mieliśmy luzik, czas na regenerację. W ciągu dnia dopadalo z pół metra śniegu, a takich płatków jak żyjemy to nie widzieliśmy - kacze pierze, ogromne puszyste płatki zalały Livigno. Po obiedzie spacer po deptaku, Aperolek i gorąca czekolada w knajpce, a wieczorem impreza u sąsiadów. Zbieramy siły na ostatni dzień jazdy. O ile pogoda pozwoli- jeździmy do bólu ⛷

11 April 2018

Rozjeżdżeni na maxa daliśmy dziś czadu 😉 pogoda do południa żyleta - pyski zjarane 😎 jeszcze 2h pod okiem instruktora sprawiły, że jazda jest dla nas coraz większą przyjemnością. Córka zjeżdżają dziś z nami z prawie 3000 m.n.p.m BRAWO MAŁA! 😘 Gryfińska banda w komplecie i na górze i na dole. Wspólne wyjście na pizze, ale przed jedzonkiem godzina stania w kolejce do wejścia (coś jest z tymi włoskimi knajpami- jak byśmy wrócili na Coron, z tą tylko różnicą, że oczekiwanie w kolejce na Filipinach było zdecydowanie przyjemniejsze przy +30st). Kolacja pyszna, a lokal zdecydowanie się wyróżnia "poczekalnią" z otwartym barem 🍾🍸 tak to można czekać i czekać 😁 Kolejny bardzo fajny, aktywny sportowo i towarzysko dzień 😄

10 April 2018

Mocno intensywny dzień (pod każdym względem 😁) Kolejny zjazdowo bardzo udany dzień - pogoda spoko, trochę wiało, ale i tak czepiać się nie ma czego 😉 Żeby tradycji stało się zadość Jegermajster w wagoniku zaliczony 😎 A po południu - atrakcja - Sarsa live Lokal nie za duży, wypchany po brzegi Polakami z zagęszczeniem jakieś 20 osób na metr kwadratowy 😲 super impreza szczególnie dlatego, że byliśmy długo przed koncertem i podczas próby Sarsa była na wyciągnięcie ręki co zostało wykorzystane przez Hanię 😉 po koncercie after party. Oj działo się.... bar był mój i Ali 😎

9 April 2018

Dziś poczuliśmy, że jesteśmy na nartach ⛷ przedpołudnie pilnej nauki z instruktorem, które dało nam w kość, ale dało też poczucie większego luzu na stoku. Po obiadku córcia do lekcji, a my dalej na górę 😊 Trafiliśmy do mega imprezowni- co niektórzy potańczyli nawet na stole popijając lokalnego drinka Aperol (lód+szampan+Aperol+woda gaz+pomarańcz) mniam 😋 Zjazd do bazy to była czysta przyjemność zakończona w barze Cosmo na dolnej stacji Mottolino, a tam... kolejny Aperol i tańce w kaskach i butach narciarskich 😆 tego jeszcze nie grali 😃 Rozkręcamy się

8 April 2018

Pierwszy dzień na luzie. Po trzy letniej przerwie trzeba było się trochę oswoić z nartami i przypomnieć co nieco, tylko ta bielizna termoaktywna.... zupełnie nie potrzebna 😊 ponieważ najmłodszy członek naszego teamu osiągnął wysoki poziom stresu, nie czekając aż zupełnie się zniechęci dorwaliśmy polskiego instruktora, w którego ręce oddaliśmy Córeczkę. 1,5 h opieki instruktora wystarczyło by Hancia poczuła się lepiej. Jutro kolejna lekcja z Włodkiem 😎 A po powrocie ze stoku.... drinuś na balkonie w iście letnich okolicznościach 🌞 Po południu mały rekonesans duty free w Livigno Pięknie jest!

7 April 2018

Czas na kolejną podróż 😊 W ferie zimowe grzalismy się w Azji, więc dla odmiany z początkiem wiosny wybraliśmy się w Alpy. Po trzech latach wróciliśmy z tym, że tym razem nastąpi eksploracja stoków po włoskiej stronie - Livigno 🗻 ⛷☃ Droga długa, ale do Monachium wzór - piękna autostrada, pogoda perfekt.... Monachium oprócz pięknego stadionu Bayernu, nie zachwyca... żeby nie było zbyt pięknie - zaczęły się korki i problemy z autem. Mazdunia straciła moc- pedał gazy w podłodze i ledwo dyszy... dała radę 👌 Już w Niemczech przywitały nas piękne i majestatyczne Alpy. Niemcy, Austria, Szwajcaria, Włochy - im dalej tym lepiej- góry piękniejsze, śnieg miejscami przypominał polewę lukrową pokrywajacą szczyty. Po 12 h dotarliśmy na miejsce z czego ostatnie 200 km prawie 4h - nie da się szybciej... 😉 ekipa w komplecie, pensjonat świetny tuż przy wyciągu. Zapowiada się biała jazda 😎