Cuba · 14 Days · 55 Moments · October 2017

Trip to Kuba 2017


13 November 2017

Dzis byl ostatni pelny dzien na Kubie. Z samego rana ruszylismy na rynek przy porcie zeby zapatrzyc sie w pamiatki nastepnie dziewczyny poszly na zwiedzanie muzeum rumu, ja na spacer po Havana Vieja. Do muzeum chcielismy pojechac cococ taxi ale panowie bardzo przecenili swoje uslugi i 10 cuc za ok 500 m jazdy bylo stanowcza przesada. Kupilismy rowniez cygara i rum. O 17 ruszylismy razem z Ania i Wojtkiem spod kapitolu do zamkow po drugiej stronie rzeki. Za taxi zaplacilismy 5 cuc i nawet nie musialem sie targowac! Na pierwszy ogien poszedl zamek najblizej morza. Nic specjalnego. Idac do kolejnego, tam gdzie o 21 jest ceremonia zamkniecia bram miasta, zaszlismy na drinka/piwo. Na drugim zamku bylismy przed 19 i zeby zajac sobie czyms czas kupilismy kilka Coli w puszce, butelke rumu i zaczelismy integracje z nowymi znajomymi. Wrocilismy do centrum za 6 cuc - tym razem trzeba bylo lekko negocjiwac.

12 November 2017

W havanie bylismy po 14. Do centrum dotarlismy taxi colectivo za kilka cuc. Po zameldowaniu sie u Normy ruszylismy w miasto na obiad i zwiedzanie. Przy Muzeum Rumu Havana Club poznalismy Anie i Wojtka z Warszawy. Razem zjedlismy obiaf, odwiedzilismy knajpe Hemingwaya i zaszlismy do baru na kilka drinkow. Ustawilismy sie na jutro na wspolne zwiedzanie El Morro.

11 November 2017

Podroz do Cienfuegos trwala dwie godziny. Momentalnie znalezlismy case - ok 50 metrow od stacji Viazul. Rzucilismy wszystko i rszulismy w miasto: Malecon, Centrum miasta i obiad w restauracji. Dziewczyny potwierdzily ze w tym miescie nie ma nic ciekawego. Dzien zakonczylismy piwem na deptaku. Jutro z rana ruszamy do Havany.
No i stalo sie wyjechalismy z mojego ulubionego miasta a przy okazji zostalismy oszukani na 90 cuc! Pani z naszej Casa oznajmila nam przed samym wyjsciem ze sniadania jednak nie sa wliczone w cene pokoju i musimy zaplacic poza kosztami pokoju (25 cuc za dzien) 15 cuc za 3 oaoby za jedno sniadanie. Do autobusu do Cienfuegos mielismy niecale 20 min wiec rzucilismy im pieniadze i wkurwieni ruszylismy na przystanek. Od tej pory przestalem ufac Kubanczykom. Juz nie bede przejmowal sie ich bieda. Skoro sami sraja do wlasnwgo gniazda niech i tak zostanie! Casa w ktorej nas oszukano to "Hostel Rolando y Juana". Zrobie wszystko aby karma do nich wrocila!

10 November 2017

Dzis zjedlismy sniadanie o 7. O 8.15 podjechala nasza taxi zeby zabrac nas do Mariny przy Playa Ancon. Po dluzszej chwili upakowali nas do wielkiego katamarana w ktorym oczywiscie nie zabraklo Polaczkow. 2h rejsu minely bardzo szybko. Zatrzymalismy sie przy docelowej wyspie zeby posnorkelingowac. Rafa byla ladna ale nie jakos wyjatkowo. Dziewczynom 20 min bylo za malo ale niestety nic nie moglismy zrobic. Dobijajac do wyspy jeden z ekipy katamarana wylowil 2 ogromne langusty ktore prawdopodobnie trafily na nasz stol w postavi paelli. Wyspa byla nieduza a przy zadaszonym domku chodzilo mnostwo iguan, malych krabow w muszlach i kilka przerosnietych szczuro-borsukow. Wycieczka trwala 9h (od wyjscia z casa) i kosztowala 65 cuc od osoby. Gdyby tylko ten obiad byl lepszy... Wieczorem standardowo skonczylismy w Casa de la Musica.
Nasz transport
Nasz obiad

9 November 2017

Wystepy w Casa de la Musica
Nasza pralnia w Trinidadzie
Z samego rana poszlismy na pociag ktory mial nas zabrac do Doliny Cukrowej. Na miejscu dowiedzielismy sie ze pociag nie kursuje. Zebralismy sie z innymi ludzmi ktorzy rowniez czekali i wynajelismy taxi za 80 cuc. Zajechalismy na mirador gdzie Frederich zjechal na kolejce linowej. Pozniej po drodze wypilismy sok z trzciny cukrowej zagryzajac kawalkiem surowej trzciny. Weszlismy na wieze z ktorej dogladano niewolnikow na plantacji. Zajechalismy do muzeum fabryki trzciny cukrowej. Na koniec pojechalismy do parku El Cubano. Po pol godzinnym spacerze wykapalismy sie pod wodospadem El Javira. Wieczorem zjedlismy obiad w tej samej restauracji co ostatnio. Dzien skonczylismy w Casa de la Musica.
La Botija
El Cubano - Javira

8 November 2017

Dzis byl bardzo spokojny dzien, pospacerowalismy w koncu po miescie. Najpierw udalo nam sie znalezc obcinaczki do paznokci i pesete. Kupilismy wycieczke na Cayo Iguanas (65 cuc). Spotkalismy kolejnych Polakow ktorzy wlasnie wybierali sie do Parku El Cubano. Obiad zjedlismy w knajpce w ktorej bylem z Adrianem 3 lata temu. Wszyscy zamowilismy Ropa Vieja - wolowine szarpana podana w ananasie. Paulina bardzo narzekala ze jej nie smakowalo. Wieczorem jak kazdego dnia wybralismy sie do Casa de la Musica. Znowu spotkalismy Polaczkow. Tym razem byli to Ci sami cebulacy ktorych widzielismy w jaskini indian w Viniales ( pogadalismy o delfinach w cienfuegos i walkach kogutow ).
Ropa Vieja
Pizza za 10 cup
Trinidad

7 November 2017

Wodospady w parku guanayara. podroz truckiem 4x4. Pan z usa mowi ze cieszy sie ze Polacy podrozuja. Bylismy na pkt widokowym na ktorym bylem 3 lata temu z Adrianem i dziewczynami. Zobaczylismy plantacje kawy. Przewodniczka opowiedziala jak kawa jest uprawiana. Doszlismy do wodospadow, zrobilismy zdjecia i poszlismy dalej. Poplywalismy w basenie przy malym wodospadzie. Zjedlismy syty, duzy obiad i wrocilismy do domu. Wieczorem przegialem z rumem i nie poszedlem z dziewczynami na impreze.

6 November 2017

Dostalismy z rana rowerki i ruszylismy na Playa Ancon. Po 14 kilometrach dotarlismy do Coco Bar gdzie rozlozylismy nasz reczniki. Pod hotelem pozalismy kolejnych polakow ktorzy przyjechali na wycieczke 7+7. Zapadli nam w pamieci stwierdzeniem ze przeszkadzaja im worki na plazy... Paulina plywala na swoim rozowym kolku i przez to zjarala sonie dupke. Do Gosi zaczal podbijac kelner Kubanczyk skladajac bardzo dziwne propozycje. Wracajac do trinidadu zlapal nasz bardzo orzezwiajacy deszcz. Zrobilismy rezerwacje tripa na wodospady i zaszlismy na obiad do restauracji w ktorej obslugiwal kelner z przedluzonymi rzesami. Wieczorem dziewczyny poszly w miasto a ja zostalem w domu.

5 November 2017

Droga do Trinidadu zajela okolo 7-8h. Dostalismy case za 25 cuc za dzien razem ze sniadaniem. Po rozpakowaniu ubran poszlismy na obiad i posluchac muzyki przy Casa de la Musica. Po szybkim drinku i kilku kawalkach wrocilismy do domu. Gosia przez pomylke zatrzasnela klucze w naszym pokoju i musielismy czekac 3h na wlascicieli zeby nam otworzyli.
Ruszamy do Trinidadu. Przesiadamy sie do innego samochodu posrodku niczego. Dlaczego? Nie wiem. Para ktora z nami jedzie jedzie do Playa Giron (zatoka swin).

4 November 2017

Rowery w viniales - mural historii naturalnej - spotkanie polakow na miejscu - jazda rowerami w blocie - jaskinie rowerami - jaskinia indian - polaczki cebulaczki najglosniejsze w okolicy - plywanie lodka w jaskini - druga jaskinia - drink included - szybka trasa nic szczegolnego - paulinie strzela kolo od roweru. przjmuje paleczke i jade na flaku - w domu podmieniamy rowery i jedziemy nad jezioro. - po drodze spotykamy znowu polakow ( po jednej nutce akcentu ) - jezioro jest ok ale bez szalu - po powrocie zachodzimy do wloskiej restarauracji. Zamawiam caprese i dostaje placek bez niczego poza kawalkami pomidorow (5cuc). - wieczorem idziemy do centrum na impreze. - zagladam komus przez ramie i widze film z migelem i yuli jak daja lekcje salsy - kolejni polacy. - dowiadujemy sie ze dziewczyna od naszych niemieckich znajomych tanczy salse od 10 lat! - laska tanczy salse z kubanczykiem

3 November 2017

Wieczorem ruszylismy nad jezioro. Paulina nie wziela pod uwage ze za 2 godziny bedzie zachod i tak sobie szlismy w polmroku na odludziu. Paulina zaczela nawet cwaniakowac tekstami typu "umrzec na Kubie... to jest to!" i "jesli umrzemy to pistawia nam pomnik". Nagle z krzakow wyskoczyly 2 swinie ktore tak przestraszyly dziewczyny ze musielismy zawrocic i zadne pomniki nie wchodzili w gre.
Dosiedlismy swoje Kubanskie Araby i pojechalismy w dzungle. Tak na prawde byla to trasa robiona przez nasze konie na pamiec. Po drodze odwiedzilismy miejsce gdzie zwijaja cygara oraz gdzie produkuja kawe. Byly to lokalne bary nastawione glownie na zarobek. Cygara mozna bylo kupic za 40 cuc 10 sztuk. Kawa 10 cuc. Poznalismy spoko pare z niemiec. Na Kubie robia taka sama trase jak my Havana-Viniales-Playa Larga-Trinidad.
Obudzilo nas pianie kogotow. Zjedlismy sniadanie a przy okazji najlepsze ananasy w naszym zyciu. Po chwili odpoczynku ruszylismy na wycieczke konna.

2 November 2017

Viniales. Male Kubanskie miasteczko za zachodzie Kuby. Podroz z Havany trwa ponad 4h. Pierwsze wrazenia - polaczenie polskiej wsi z dzikim zachodem... Ludzie jezdza na koniach, bryczkach, po ulicach jezdza samochody a w ogrodkach biegaja kury. Miasteczko jest zadbane ( porownujac do Havany nawet Hiroszima po wybuchu bomby nie byla w tak oplakanym stanie ) a ludzie bardzo mili.
W naszej Casa jest wszedzie rozowo! Czuje sie jak Ken albo dziecko rodzicow ktorzy bardzo chcieli corke... Dodatkowo mamy tv, klime oraz wlasna lodowke z pelnym zapasem cristala i wody (platne oczywiscie). Za sniadanie zaplacimy 4 cuc -w havanie placilismy 5 - a obiad 8 - w havanie 7. Umowilismy sie na jazde konno zaraz po sniadaniu. Jaram sie bo nigdy nie bylem na koniu...
Wstalismy dosyc szybko. Po sniadaniu poszlismy z Paulina na spacer. o 14.20 mielismy autobus do Viniales wiec nie mielismy zbyt duzo czasu. Pozegnalismy sie z Nora i Anna i pojechalismy Taxi Colectivo na Viasoul.

1 November 2017

Wieczorem wyskoczylismy do Habana Vieja. Przy Malecon podeszla do nas para starszych ludzi z Polski. Bardzo ciekawe typy. Opowiadali o swoich podrozach po swiecie o domie na florydzie. Marek ma sporo znajomych w rzadzie i udziela sie w tvp info w programie Z tylu kamery czy cos takiego. Wymienilismy sie kontaktami. To byl dobry wieczor! (Musze ich wygoogleac)
Anna pokazala nam swoj gabinet dentystyczny. Wygladalo jak w horrorze. Malo sterylne warunki ale podobno narzedzia sa te same co w polskich gabinetach. Nie wzialem go pro. Wielka strata!
Kupilismy bilety do Viniales! Wyjazd jutro o 14.30. 2 poprzednie godziny byly wyprzedane. Do viasoul dotarlismy Taxi Colectivo cena 2 cuc za 3 osoby - szalenstwo! z powrotem udalo sie wytargowac tez na 2 ale ze wzgledu na klime i baczatke w radio zostawilismy 4.

31 October 2017

Zaraz po wstaniu z lozek zjedlismy sniadanie w Casa Norma - owoce, kawa, herbata, jajecznica. Klasyk. Spacer po Malecon przez deptak az do Habana Vieja. Przy placyku zagadal do nas nauczyciel kubanskiej grupy uczniow. Zrobilem im wszystkim ojebieczne foto a pozniej pogadalismy o lewandowskim itp. Weszlismy do Muzeum Czekolady ktore jest muzeum tylko z nazwy. Czekolada do picia stosunkowo tania. 1 cuc za zimna i .45 cuc za ciepla. Bylismy tez w barze przy Muzeum Rumu Havana Club. Drink za 4 cuc plus tipy dla ekipy spiewajacej. Dalej dotarliamy do bazaru nad portem gdzie jakis maly kutasiarz zaczal zebrac o pieniadze a nastepnie staral sie wyciagnac ode mnie moja czapke wpierdolke. Wzielismy busa turystycznego 10 cuc od osoby ktory przewiozl nas po calej Havanie. Po drodze zrobilismy maly stop przy Placu Rewolucji. Nasza wycieczke zakonczylismy przy Habanie Vieja gdzie zaczelismy szukac czegos do jedzenia.