Europe, Asia · 16 Days · 32 Moments · January 2018

Władyczki w podróży po Philippines


30 January 2018

...ostatni etap podróży, już tylko 4,5 h PKP i domek 🏡🐕🐈 To był na prawdę przepiękny czas! Ostatnie dwa tygodnie to nie tylko lenistwo na białych plażach (tego akurat nie było znowu aż tak dużo 😊), to był czas uśmiechu, radości, odpoczynku, bliskości, wzajemnego wsparcia... po prostu nasz czas - naszej drużyny pierścienia 😉 Oby do następnego wyjazdu 😊 już w głowach rodzą się nowe pomysły 🌏🏝🛫🌋🌴

29 January 2018

Jeszcze tylko jeden lot i będziemy w Polsce Battery low 😴 Ostatnie 12 godzin to był super lot. Żadnych turbulencji, pyszne jedzonko, strefa multimedialna i kilka buteleczek winka sprawiły, że czas minął bardzo szybko i przyjemnie.

29 January 2018

Xiamen Chiny - najgorsze lotnisko na jakim dotychczas byliśmy... zamęt, kocioł i dokładnie dwie godziny potrzebne na przejście transferu (przyloty, wyloty, bagaże), dodam, że kolejek za dużych nie było. Jeszcze nasze latareczki były potraktowane jako zagrożenie.... Oby do Amsterdamu 😊
No to komu w drogę... Przed nami 6 lot z 8 😊 Nie zła kolejka do odprawy... 😉 Następny przystanek Xiamen - Chiny
Czas ruszać w podróż do domku 😊

28 January 2018

Ostatni dzień na Filipinach Tym razem postanowiliśmy zobaczyć więcej niż Mall of Asia - czyli mega wielkie centrum handlowe. W sporych korkach dotarliśmy do China Town - najstarsza chińska dzielnica poza Chinami na świecie. Trafiliśmy na typowy (jak dla nas) targ, na którym aż roiło się od "chińszczyzny" po 10 minutach dosłownie uciekliśmy stamtąd 😁 Postawiliśmy na spacerek do odległego o 2 km parku. Okazało się że w Manili było wczoraj Święto Sto. Niño in Tondo obchodzone jest w trzecią niedzielę stycznia - ogromna procesja i festyn w jednym. Roztańczone tłumy, eksplozja kolorów i uśmiechnięte twarze filipinczyków - to wszystko zrobiło na nas takie wrażenie, że przeszliśmy wzdłuż korowodu prawie 10 kilometrów!!! 😲 Było warto 😉 Jeszcze tylko małe zakupy lokalnych "przysmakow" i będziemy gotowi na powrót do domu 😊 Na myśl, że za kilkadziesiąt godzin trzeba będzie wskoczyć w ciepłe ciuchy.... nie, nawet nie chcę o tym myśleć 😣😭
Czas na nas... wszystko co dobre za szybko się kończy! Sielanka skończyła się dokładnie w tym momencie kiedy zorientowaliśmy, że nasz transport na lotnisko po nas nie przyjechał 😲 bez szans na zorganizowanie czegoś na ostatnią chwilę... tricycle nie dojedzie, nikt nie ma samochodu żeby nas zawieść... i zaczęło się- akcja jak z kolejnego odcinka Asia Express 😁 Zaparkowana przy drodze Toyota Hillux ostatnią szansą. Są dobrzy ludzie na świecie 😉 Brenda i jej mąż zabrali nas na lotnisko. Szczęśliwie dotarliśmy w 30 minut, wypłukani z kasy, z przeładowanym bagażem... i tu kolejny problem, ale udało się- puścili nam bez opłaty dodatkowe dwa bagaże jako główne. Odprawieni z biletami w garści czekamy na opóźniony samolot 😉

27 January 2018

Ostatni dzień w Coron Na luzie, bez konkretnego celu umówiliśmy się z naszymi polskimi Włochami na dalszą eksplorację wyspy 😎 Po intensywnych negocjacjach z driverem tricycla ruszyliśmy w drogę na lokalne plaże... ogarnął nas jeden tricycle: nasza szóstka + kierowca + wózek Małego Księcia 😁 niestety to, że nas pomieścił nie oznaczało, że nas "pociągnie" 😲 niektórzy z nas, pomimo widocznej utraty wagi w ciągu ostatnich dwóch tygodni musieli opuścić pojazd, żeby reszta mogła podjechać pod górki 😂 panowie musieli też użyć swoich mięśni, żeby pomóc Kawasaki 💪 Po obiedzie i wydaniu ostatnich peso na perły 😁 pojechaliśmy do naszego hotelu na relaksik przy basenie, rumik z colą, arbuzik i opanowane do perfekcji przez Miśka mango. Wieczorem challenge- pakowanie bagażu 😲

26 January 2018

Dzień jak z bajki Wynajęliśmy prywatną łódź - na pokładzie tylko nasza polsko-włoska ekipa i trzech członków załogi. Dwie wysepki, dwie plaże na których tylko my... raj na ziemi 😍 Przed rejsem zrobiliśmy zakupy na lokalnym targu, na którym roiło się od bogactw morza, owoców i warzyw. Dziś na obiad- grillowane ryby i krewetki tygrysie z sałatka z grillowanego bakłażana i cała masa przepyszny owoców: arbuz, papaja, mango 😋 pyyyyszności Chłopaki poczuli klimat Cast Away tyle tylko, że wylądowali na wyspie z żonami i dzieciakami 😁 To przed ostatni dzień naszej podróży i chyba najpiękniejszy, choć to grzech powiedzieć, że poprzednie nie były piękne, bo zdecydowanie były, ale ten... perfect day in paradise 😎

25 January 2018

Kolejny cudny dzień za nami.... Miało być spokojniej i było 😊 trzy plaże, ale za to jakie! Właściwie zdjęcia oddają w 100% panujący tam klimat więc daruję sobie zbędne komentarze, choć nie powstrzymam się od jednego- obcy są wśród nas! Azjaci i ich specyficzny sposób obcowania z naturą i tysiąc sposobów na ochronę przed UV 😎.... a wystarczył by krem 50 SPF UV i temat z głowy 😉 Na plaży Malcapuya urządzilyśmy sobie z Hancią "bitwę na ścieżki" - celem był nasz wyłaniający się z wody nurek 😊 a ponieważ mamy ferie zimowe, to nie potrafiłyśmy odmówić sobie ulepienia bałwana - no i proszę ⛄ Selfie pod palemką - obowiązkowe, a no i oczywiście stópki na bielutkim, mięciutkim piasku MUST BE 😉 Bosko!!! Dziś poczuliśmy na karku baaaardzo szybko upływający tu czas i to jak nieuchronnie zbliżamy się do końca tegorocznej wyprawy...

24 January 2018

Dzień pełen wrażeń.... ultimate tour - czyli 7 atrakcji z dziesiątek dostępnych w pobliżu wyspy Coron. Było pięknie... snurkowanie, piękne plaże i niezapomniane chwile. Snurking przy wraku z II wojny światowej wśród dziesiątek wystających z wody rurek to nic w porównaniu z ławicą ryb krążącą przy wraku 😊 kolejny przystanek okazał się być nieplanowanym polowaniem na żółwia - pogoniliśmy za nim, aż się biedaczysko zmęczył 🐢 Trafiliśmy też na "publiczną" plażę, na której trwała filipińska "bania u Cygana" 😃 totalny luz Poznaliśmy dziś ziomali- luzaków, podróżników i przy tym przesympatycznych Rzymian z rocznym Filipkiem - atrakcja turystyczna dla tubylców- blondasek z błękitnymi oczkami i do tego takie małe bobo 😉 Jutro kolejny trip- ma być trochę bardziej leniwie... okaże się 😉

23 January 2018

Coron Z jednodniowym opóźnieniem, ale jesteśmy w kolejnym punkcie podróży, jednocześnie na jej półmetku... Miateczko trochę jak Western city tyle, że pokryte blachą, ale za to hotel mamy pierwsza klasa- rewelacja. Córcia mogłaby z basenu nie wychodzić 😁 Mam nadzieję, że jutro w pełni sił ruszymy na podbój kolejnych rajskich wysepek.

22 January 2018

To miał być leniwy dzień. Skuterem po pobliskich plażach ale... zamiast skutera wzięliśmy tuk tuka z kierowcą i w pakiecie trip po okolicznych atrakcjach. Ponieważ miał być plażing założyłam klapeczki i się zdziwiłam... zaliczyliśmy wspinaczkę po gliniastym wzgórzu, po to żeby tyrolką dostać się na drugą wyspę w stylu "Superman" and " Supergirls" 😃 Krótki spacerek po plaży i dalej tuk tukiem na kolejny challenge- Conopy walk i tu kolejne zaskoczenie. Wspinaczka po skałach, przejście mostem wiszącym w uprzęży, potem jak w małpim gaju wspinaczka na punkt widokowy. Udało się!!! Opłacało się zalać potem dla tych widoków... Szacun dla Miśka - dał radę pomimo wczorajszego starcia z ciężkim przeciwnikiem... poranna wizyta w aptece i lokalne leki postawiły go trochę na nogi, a było groźnie... Masakrycznie gorąco dziś i super słonecznie 😎 to lubię! Ale i tak dzisiejszy dzień - moje myśli i gadanie zdominowane przez Gabi, bo jak by inaczej 💓💟💗 Brawo dziewczynki!!! 😘
Dzień zaczął się najwspanialszą informacją - 21.01(na Filipinach już 22.01) przyszła na świat malutka Gabrysia! Moja mała Siostra po raz drugi w życiu zdobyła Mont Everest! 🤗 LoveU 💗 Piękny prezent dla Babci Dzidzi i Joli 😉

21 January 2018

Niczym w Italii podróżowaliśmy skuterkiem- tak właśnie, we trójkę na jednym skuterku, co oznacza nie mniej nie więcej jak to, że nie jest z nami tak strasznie źle 😁 Na leżing plażing przejechaliśmy spory kawałek w poszukiwaniu uroczego zakątka, dłłuuuugiej, szerokiej i prawie pustej Nacpan beach. Droga to była przez mękę... ale szczęśliwie dojechaliśmy do celu 😎 Jeszcze dwa słowa o pogodzie. To co na zdjęciach to jedno, ale to, co w rzeczywistości to zupełnie inna bajka... wszyscy z lekkimi objawami "udaru" przegrzani i zjarani... więcej lał deszcz niż świeciło słońce. Zachowaliśmy się jak totalni nowicjusze, rok nie minął od przygody z udarem słonecznym na Boracay... wniosek z tego taki, że chmury nie stanowią ochrony przed filipińskim słońcem 😎🌴🏝🏖

20 January 2018

Tour C Dziś "zaliczyliśmy" koleje pięć wysepek, snurking i ekstremalne fale na filipińskim "katamaranie" 😊 Zgubiłam się w wodzie!!!! Tak, właśnie tak- zgubiłam się w morzu południowo-chińskim. Płynęłam zgodnie ze sztuką - twarzą w dół, więc widziałam tylko to, co pode mną, czyli otchłań, tymczasem wszyscy popłynęli w drugą stronę. Panika!!!! Gdzie są wszyscy???!!! Na szczęście moja drużyna zorientowała się dość szybko, że się zgubiłam 😥 ufffff Lekko zajechani, ale już pokąpani i wylaszczeni 😎 poszliśmy na kolację do knajpy do której od ok 17:30 trzeba przed wejściem odstać swoje.... My staliśmy relatywnie krótko, jakieś 15-20 min ale jak wychodziliśmy to kolejka urosła x4 Opłacało się poczekać - best pizza ever 🍕🍹 A wieczorkiem standard zestaw.... rum+cola, jak dla mnie zdecydowanie w zbyt dużej ilości 😫

19 January 2018

Dzisiaj poczuliśmy prawdziwe Filipiny 🏝 Rajskie wysepki, piękne piaszczyste plaże i upragnione słońce.... choć na musieliśmy czekać długo biorąc pod uwagę początek dzisiejszego wypadu 9:00 Ci do słoneczka (które mimo wszystko nas nie rozpieszcza łódź dzisiejszego dnia) to wystarczyło żeby niektórzy z nas mieli spieczone pysie 😳 Rejs mogli przetrwać tylko wytrwali - fala jakieś nasze 5-6 w skali beauforta, ale ich nie łodzie "pająki" takich warunków się nie boją 😀 Zaliczylismy też kajaki. Totalny brak synchronizacji, ale w kluczowych momentach córcia była najlepszą załogantką, a Kierownik wycieczki grzecznie siedział w "ostatniej klasie" pozbawiony wiosła i tylko od czasu do czasu komendą jakąś rzucił 😎 Dzień uważamy za mega udany dlatego jutro powtóreczka, żeby po jutrze wybyczyć się przed kolejną podróżą.

18 January 2018

Jesteśmy na miejscu!!!! Po pięciu dniach latania, jeżdżenia jesteśmy w El Nido Urocze miejsce, lokalizacja Best off 😎 cicho, nie zgubisz się w tłumie, bo takiego nie ma. Jak zwykle wybór "kierownika wycieczki" strzał w dziesiątkę - miejscówa na samej plaży. Obiadokolacja- padło na polecaną w blogu podróżniczym knajpkę Angel wish. Byli my, zobaczyli i to by było na tyle 😉 jest wiele fajnych miejsc gdzie dają dobrze zjeść o czym świadczą kolejki przed wejściem. Co by tradycji stało się zadość perły też już kupione (dla zainteresowanych- tak to dla Ciebie Mała 😘). Jutro Island hopping - start 8:40 i oby tylko ☉wyszło - tylko tego nam trzeba
Podróż z Puerto Princessa do El Nido Obiecałam sobie, że nie będę narzekać i nie będę więc szukam teraz pozytywów naszej podróży do El Nido: widoki - podczas 5 może nawet 6 h jazdy busikiem (w 11 osob) zobaczmy naprawdę spory kawałek Filipin w wydaniu oryginalnym nie naciąganym pod turystów. Przystanek po drodze to 20 min na zjedzenie czegoś i toaletę. Zamiast jedzenia (bo jakoś nic do nas "nie mówiło" 😝) łapaliśmy pierwsze od przyjazdu promienie słońca. Sika się tu i trzyma dzieci "na uwięzi" w osobliwych warunkach... radzą sobie jak mogą 😊 Na widokach poprzestanę.... Alternatywą dla podróży klekoczacym busikiem po drodze dalekiej od S3 był lot z Puerto Princessa do El Nido ale to z pewnością nie jest wersja budget 😉 5/6 h podróż to koszt 46$ za naszą trójkę, a samolot x3 więc nie ma tego złego i tym sposobem znalazł się kolejny pozytyw naszej dzisiejszej wyprawy 😀

17 January 2018

1h5min - tyle trwa lot z Manilii do Puerto Princesa - dłużej trwa jazda " 1" z Gryfina do Szczecina 😁 Wiele o tym miejscu nie napiszę... bilety do El Nido na szczęście kupione i jutro jedziemy już tam gdzie będzie pięknie 😊 tylko żeby słońce wyszło... trzymamy się wersji, że od jutra będzie grzało 😊 Ciągle pada... ⛆🌦⛈🌡 I tu przytoczę krzepiące słowa Teściowej - czytane wprost - po każdej burzy wychodzi słońce 🌞 A'propos linii energetycznej - u nas chyba raczej by nie przeszło 😲
Delayed Air Asia to bardzo punktualne linie.... póki co zapowiadają jedynie godzinę opóźnienia ale wszystko może się rozwinąć. Dla tych mniej cierpliwych można udać się do ołtarzyka z modlitwą o szczęśliwą i planową podróż 😊 na kilku lotniskach na Filipinach już byliśmy i na wszystkich są ołtarzyki. Tubylcy są mocno wierzący co widać na każdym kroku.
Next station- Puerto Princessa Dobra wiadomość. Właściwie to wiadomość dnia (przebić ją może tylko Gabrysia) bagaż się odnalazł leci sobie do Puerto i tam się spotkamy 😁
Manila Wieczorny spacer po Mall of Asia. Burger w Zarc's Burgers i czas się zresetować. Jutro jeszcze jeden lot i dwa tygodnie hmmmmm.... już nie możemy się doczekać. Swoją drogą po wyjściu z lotniska odnieślismy wrażenie "swojskości, otoczenie nie robiło takiego wrażenia jak widząc to wszystko po raz pierwszy... dziwne uczucie.
Dolecieliśmy szczęśliwie. Z tego lotu mówiąc szczerze nie wiele pamiętam. Głowa leciała mi już przed startem, później jakieś lekkie turbulencje czułam ale chyba nie były za mocne bo nie postawiły mnie w stan gotowości 😄 Manila przywitała nas totalnym zachmurzeniem i deszczem ale za to powietrze..... kto wie jaki klimat panuje w namiocie foliowych z ogorkami w lipcu po deszczu i podlewaniu wie też jaki klimat wita w Manilii 16.02 (podobno powinna być już pora sucha, a tymczasem...) Będzie dobrze 😊 Tylko ten cholerny bagaż... zaginął, nie przyleciał, opuścił nas, zniknął!!! i w ten właśnie sposób zostałyśmy z córeczką bez ciuchów 😣😲😤😭 Nie ma tego złego 😊 najważniejsze że wylecieliśmy we trójkę i stan się zgadza, a torba się znajdzie, prędzej czy później, choć lepiej żeby jednak prędzej niż później!
Przesiadka w Hong Kongu- jakaś masakra!!! Wyścig z czasem i pościg za małą Chinką która miała przeprowadzić 22 pasażerów z samolotu z Hong Kongu do Manili 😁 tego jeszcze nie grali! Tak lecielismy, że Hania poleciała jak długa na ruchomym chodniku. Teraz jeszcze jeden lot i będziemy na Filipinach 😎

16 January 2018

Pierwszy lot za nami - jeszcze tylko 7... Pogoda w Amsterdamie nie rozpieszcza ale na szczęście oglądamy ją tylko przez okna lotniska. Wieje, pada... brrrrr Siostra śledziła nasz lot i wyśledzila, że kręcilismy się w kółko przed lądowaniem, heheh Jeszcze chwila i lecimy do Hongkongu - czeka nas najdłuższy jak do tej pory lot w życiu 12,5 h
Podróż czas zacząć....
Pierwszy samolot już na nas czeka KLM start 14:00 pierwszy cel- Amsterdam

14 January 2018

Wieczorny spacer po mroźnym Gdańsku takie tam -6st. Pyszna kolacja i hotel Celestin (polecam)