Austria · 11 Days · 23 Moments · April 2016

Grzegorz Osikowski

Majówka 2016 - Korsyka


8 May 2016

Podsumowanie Przejechane kilometry - 3750km Koszty podróży - około 2500zl

7 May 2016

Płyniemy promem 4h i lecimy szybko do mojego przyjaciela Zyzia gdzie gości nas iście po królewsku, szykuje jedzenie i zostawia nam łóżka a sam idzie spać do TIRa bo nie zgadza się żebyśmy spali na ziemi - dziękujemy raz jeszcze. Ostatni dzień to juz szybki powrót - 1014km przez Udine, Gratz, Wiedeń i Ostrave. Po 21.00 jesteśmy w domu i można w końcu przespać się we własnym łóżeczku :)

6 May 2016

Ostatni dzien wiec wstajemy wcześnie rano, zostawiamy wszytko w namiocie i jedziemy kupić pamiątki do Bastii. Kręcimy sie po mieście zwiedzając głownie piękne kościoły, rynek oraz port. Obowiązkowy zakup magnesów na lodówkę i wracamy na kemping spakować namiot i pozbierać graty, ubieramy sie i lecimy na prom, gdzie w kolejce spotykamy Arka i wymieniamy sie doświadczeniami oraz urokami z wyspy

5 May 2016

Urlop nieubłaganie zbliża się ku końcowi. Do Basti mamy 3h drogi wiec rano jedziemy jeszcze raz zwiedzić Bonifacio i potem spokojnie wyruszamy w kierunku Basti. Po dwóch godzinach szukania dzikiego noclegu rezygnujemy i bierzemy kemping na cyplu 10km od portu. Wieczorem ściągamy kufry i po cywilnemu zwiedzamy Bastie, potem opróżniamy wino i spokojnie kładziemy sie spać :)

4 May 2016

Po drodze do Bonifacio bierzemy kąpiel w morzu i powoli docieramy na miejcie. Miasto jest piękne zwiedzamy trochę i zaczynamy szukać noclegu. Po 2! godzinach szukania znajdujemy parking gdzie nocujemy w wyciętym pietrze parkingu
Rano po herbatce i śniadaniu Dawid pokazał nam restauracje swojego szefa obdarował na drogę kiełbasami lokalnego wyrobu i pojechaliśmy w kierunku Ajaccio. Po drodze żeby zabić monotonię wykapaliśmy się w morzu i dojechaliśmy do stolicy Korsyki. W Ajaccio zwiedziliśmy plac Napoleona Bonaparte, port gdzie widzieliśmy przygotowania do wypłynięcia pięknego trójmasztowego statku,wypiliśmy kawę, skorzystaliśmy z internetu i pojechaliśmy dalej.

3 May 2016

Z Piano gdzie wspaniale widoki powalają jedziemy w kierunku Ajaccio i potem do Zevaco gdzie jedziemy na zaproszenie Dawida i Alicje Polaka z żona Ukrainka poznanych kilka dni wcześniej w St. Florien Podejmują nas po królewsku jemy świetne lokalne mięso, pijemy lokalne wyroby procentowe i siedzimy prawie do drugiej w nocy.
Droga piękna, widoki boskie wiec spokojnie podziwiając krajobrazy jedziemy dalej, Po drodze jedziemy przez monumentalne góry, w oddali widać ośnieżone szczyty najwyższych tutaj gór. Po drodze zatrzymujemy się na ładnej plaży w Marina di Albo bierzemy szybka kąpiel w dwu metrowych falach i jedziemy dalej
Na taka pogodę czekaliśmy, od rana bezchmurnie i zapowiada się piękny dzień. Jedziemy pięknymi drogami do Corte zwiedzamy tam ładny zamek oraz muzeum i jedziemy dalej na południe w kierunku Piany

2 May 2016

Dzień piąty szybkie śniadanie, rzut oka na pogodę i wdrażamy plan pojeżdżenia po górach - świetne drogi, piękne zakręty, tylko niestety w połowie drogi łapie nas deszcz i ostatnie kilometry przejeżdżamy w ulewie do hotelu. Reszta dnia schodzi nad celebrowaniem dobrego wina - a dlaczego dobre ? bo tanie :)

1 May 2016

Rano wychodzi słońce wiec pakujemy sie z Olem i jedziemy w stronę St Florence Arek zostaje na kempingu - ma dać znać kiedy wyruszy i gdzieś sie po drodze spotkamy.
Pogoda dopisuje wiec jedziemy sobie wybrzeżem, jechać szybko się nie da bo widoki takie, że człowiek nie może robić dwóch rzeczy na raz albo skupiać sie na zakrętach których jest bez liku albo oglądać widoki :) W St. Florent nazywane małym Saint Tropez oglądamy port i miasteczko i zaczyna niestety padać. Do stolika dosiadają się Polacy którzy mieszkają na wyspie kilka lat i opowiadają ciekawostki, następne Polki pomagają znaleść tani hotel i w deszczu jedziemy się zameldować i wysuszyć. Po obejrzeniu pogody na jutrzejszy dzień postanawiamy zatrzymać sie w hotelu na dwa dni.

30 April 2016

Podróż promem trwała 4 godziny - na Korsyce wita nas słoneczko i piękna pogoda. Zbieramy sie z promu i jedziemy na północ, no i przestajemy sie dziwić dlaczego Korsyka nazywana jest rajem dla motocyklistów - piękna pogoda, piękny asfalt, piękne zakręty sprawiają, ze jazda staje się czysta przyjemnością lewo, prawo i tak raz za razem przez cała drogę. Niestety około 16 chmury zasnuwają niebo i zaczyna padać deszcz. Zatrzymujemy sie na jakimś pustym polu kempingowym i po godzinie czekania na rozwój sytuacji w deszczu rozbijamy namiot. Pada do 22 i prognozy na następne dwa dni niestety nie są optymistyczne, dopiero we wtorek ma wyjąc słońce i przestać padać :(
Na promie spotykamy Arka i okazuje sie ze spał 200m od nas na polu :) Cztery godziny na promie wloką się niemiłosiernie. Jedyny plus to słoneczko przygrzewające przez drogę, drzemka na pokładzie dobrze nam robi :)
Dzis pobudka o 5.30 musimy zdążyć poskładać namiot, zjeść sniadanie i dojechać na prom do 7.30. W nocy zmarzlismy było około 3-4 stopni wiec gorąca herbata i kociołek na sniadanie trochę nas rozgrzał.

29 April 2016

Późnym popołudniem dojeżdżamy do Livorno gdzie w kasie drukujemy wykupione wcześniej bilety i idziemy na miasto w poszukiwaniu wifi - niestety i mc donald i knajpa z najdroższa herbata jaka piłem okazują sie porażka wiec jedziemy szukać miejsca do spania. Zgadnie z radami przyjaciela z Włoch wjeżdżamy na ogromna strefę ekonomiczna i wsród otaczających pól znajdujemy miejsce na nocleg
Po zjedzeniu czego ciepłego okazuje się ze mamy rzut beretem do Pizy i słynnej krzywej wieży, wiec żal by było nie skorzystać co zreszta okazuje się strzałem w dziesiątke - naprawdę ładne miejsce, wyremontowane, zadbane - przeszkadza tylko masa turystów - aż strach myślec co się dzieje w sezonie
Ciekawostka - nastawienie budzika na 7.30 nie gwarantuje wstania o tej godzinie :) Nikt nas nie goni dziś wiec spokojnie się pakujemy i wyruszamy o 10.00 przejeżdżamy kawałek autostrada mijamy Florencje i przez góry ładnymi drogami jedziemy do pierwszego postoju w Pistoi.

28 April 2016

Okazuje się, ze wystarczy przejechać kawałek za Udine żeby zobaczyć wiosnę i +15 stopni. Jeszcze następne 200km i meldujemy sie u Zyzia, przyjaciela który mieszka niedaleko Rovigo we Włoszech. Nocne rozmowy Polaków, planowanie jutrzejszego dnia i spać. Po 1020km zasypiamy jak dzieci :)
Droga ogólnie w porządku, trochę zimno ale dajemy radę. Najwieksza niespodzianka czeka nas w Gratz - 4 stopnie i wszędzie śnieg, podobno wczoraj sypało i naleciało 40cm świeżego śniegu. Z dusza na ramieniu jedziemy powoli dalej, na stacji ubieramy dodatkowe skarpetki, ogrzewany sie herbatka i dalej w drogę.
Nienawidzę wstawania o 6 - ale co zrobić, szybkie śniadanie, pożegnania i ruszamy. Z Olem umówiony na stacji Bp po drodze i od razu pierwsza niespodzianka - dojeżdżam na stacje i tylny hamulec w Teresie odmawia posłuszeństwa. Szybkie telefony, odpowietrzanie, zmarnowane pół godziny i ruszamy

27 April 2016

Jak zwykle ostatni dzień przed wyjazdem to gorączkowe wieczorne pakowanie, ostatnie zakupy i próby usunięcia, jak zwykle kończące się niepowodzeniem. Za bardzo się człowiek ekscytuje tym wszystkim, ale z drugiej strony jak tu się nie ekscytować skoro przez ostatnie 2 dni kierunek podróży zmienił się trzykrotnie, a liczba osób planująca od dawna wyjazd zmalała o połowę. Nic to, trzeba się wyspać jednak bo jutro czeka nas ponad tysiąc kilometrów i wizyta u Zyzia we Włoszech
Kufry zapakowane, Teresa napojona. Ready to go 😀