Philippines · 1 Days · 3 Moments · May 2016

Edyta KoHa

Filipiny 2016 Photoexploration


18 May 2016

Pomyślałam że stworzę post tylko o próbowaniu specjałów tutejszej kuchni, którego będę na bieżąco aktualizować. Próbowaliśmy już smażone krewetkowe krokiety( pycha!) a na obiad ciekawy makaron z pastą z tuńczyka z wieloma przyprawami - pasta jest pikantna ale naprawdę smaczna :) Ze street foodu ciekawe były tez warzywa z kurczakiem w cieście smażone w oleju. Tłudte ale pycha ! Przyatakowaliśmy dziś też desery a mianowicie specjalność regionu czyli red hot lava tj. wyglądające jak wulkan i oblane polewą wielkie porcje lodów które na początku mylnie są słodziutkie i przepyszne...a po chwili dopiero ujawnia się ich prawdziwe oblicze ;) - okazują się być bardzo pikantne. Drugi deser to popularne "halo-halo" i to jest prawdziwy hit - to istna mieszanka. Są w nim lody, kukurydza, fasola, chrupki kukurydziane, galaretki ze świeżych owoców i bliżej niezidentyfikowane słodkie składniki.
Upał ! Niewiarygodny żar leje się z nieba. Fotografowanie Mayonu było bardzo przyjemne bo robiliśmy to w godzinach na tyle porannych ze nie było jeszcze takiego skwaru. Niedługo jednak po naszym powrocie zrobiło się tak gorąco, że musieliśmy gdzieś się schłodzić - wsiedliśmy wiec w jeepneya (wrzucam zdjęcie na którym widać, że jedziemy w takim jeepneyu - zagadka - ile osób pomieścił ? ;) ) i pojechaliśmy na najbliższą plażę. To jest resort wulkaniczny wiec plaże są czarne ale widoki miażdżą - dżungla i góry w tle. A temperatura wody...zupa. Nawet cieżko się schłodzić :) Na niebieską wodę i biały piasek wyruszamy jutro, kierując się ku wyspom. Przeprawa na Bohol z Legazpi zajmie nam cały dzień i noc. Teraz jeszcze wylegujemy się na plaży a potem ruszamy poszukać jakiegoś pysznego filipinskiego jedzonka a na deser owoców które tutaj rozpływają się w ustach.
Mayon ! Wstaliśmy o 4.30 i ruszyliśmy pod Mayon :) Nie mamy jet laga i w ogóle super się czujemy :) Mayon jest zachwycający, wrzucamy tylko zdjęcia z komórki z dzisiaj - reszta oczywiście po powrocie. Nie obyło sie bez śmiesznych przygód - takich do opowiadania po powrocie ;) Zachwycamy się tutejszą naturą - roślinnością, zwierzętami. Bieda jest, ale ludzie fantastyczni. Przed przyjazdem czytaliśmy blogi na których ludzie pisali, ze nie ma tutaj wielu turystów - śmialiśmy się ze każdy chce zrobić z siebie wielkiego podróżnika który dociera tam gdzie inni już nie przyjeżdzają ;) a tymczasem tutaj w Legazpi naprawde mamy wrażenie ze jesteśmy sami pośród tutejszych. Jeździmy jeepneyami z lokalsami - to takie samochody całe w graffiti, kolorowe, ktore pełnią rolę naszych tramwajów/autobusów. Jest pięknie :)