15 Days · 36 Moments · June 2018

MARIENBURG. Malbork 170,87 km


15 June 2018

167 km. Jesteśmy już w pociągu. Czasu na zwiedzanie Malborka było bardzo mało. Raptem wystarczyło go na zakup drobnych pamiątek. Teraz jedziemy do Iławy. Mała przesiadka i powrót do rodzinnego Torunia. Bardzo dziękujemy za Waszą obecność. Komentarze i buźki umilały czas i drogę. Kiedy następna wycieczka? Zapewne po powrocie z czwartej wyprawy rowerowej, na którą gorąco zapraszam.
164 km. Wreszcie - majestatyczne serce Zakonu.
158 km. Kilometry wciąż rosną. Zwiększamy tempo, bo pociąg powrotny do Torunia mamy raptem za godzinę.
142 km. Poruszamy się wąską drogą wzdłuż wałów przeciwpowodziowych. Wjeżdżamy do wsi. Nasuwa się pytanie: Czy w Piekle są kościoły? Widocznie tak.
Sama śluza i okoliczny teren są bardzo zadbane.
Śluza na Nogacie.
138 km. Nieprzerwanie przemy ku północy. Kiedyś Zantyr teraz Biała Góra. To tutaj Wisła dzieli swoje wody. Nogat popłynie pod sam Malbork.
126 km. Oto i ona - dawna przystań.
Znajdujemy się w pobliżu dawnej przeprawy promowej. Zaraz do niej podjedziemy.
125 km. Na horyzoncie trzeci cel - Gniew i jego krzyżacki zamek.
116 km. Most pod Kwidzynem. Stojąc na wale i patrząc ku północy, dostrzegamy zarysy zamku w Gniewie. Jedziemy w tamtym kierunku, pod wiatr. Rzeki jednak nie przekraczamy.
Zamek krzyżacki i bohater dnia.
109 km. Cel drugi uchwycony.
Opalenie. Filary mostu.
102 km. Opalenie. Jeśli się dobrze przyjrzycie, to dostrzeżecie pozostałości po dawnym moście. Most ten kiedyś spinał drogę i kolej po obu stronach Wisły za czasów II Rzeszy. Kiedy odrodziła się Polska most stracił na znaczeniu. Został on przyznany Polsce. Jedne przęsło znalazło swoje przeznaczenie w Koninie, na Warcie. Lwia część konstrukcji ma się dobrze w... Toruniu.
84 km. Przedstawiamy Wam pielgrzyma ze Strasburga, prosto z Francji. Kamil wędruje sobie już czterdziesty piąty dzień. Humor jak widać mu dopisuje. Kolega zmierza do Gdańska. Tam skorzysta z promu i popłynie do litewskiej Kłajpedy. Celem jest Estonia. Właściwie jest nim Sankt Petersburg, ale obawia się, że nie otrzyma wizy turystycznej.
84 km. Opuszczamy kujawsko-pomorskie. Robert po raz pierwszy w życiu przekracza rowerem granicę naszego województwa.
68 km. Nie ma lekko. Trasą na północ zmierzamy ku następnemu celowi. Od teraz Wisła będzie naszym stałym towarzyszem.
... i pozostałości zamku krzyżackiego.
Jest też i zakochana para...
Pojawił się również stylowy tramwaj.
... Mikołaja Kopernika, z którym zrobiliśmy sobie kilka zdjęć.
65 km. Na rynku oprócz żołnierza można spotkać również...
Kręcony był tu film Andrzeja Wajdy "Tatarak".
Przed murami średniowiecznego miasta znajdują się tabliczki z nazwą ulicy "Grudziądzka", które pochodzą z różnych miast. Jest też i Toruń, po lewej całkiem na dole.
65 km. Po spożyciu drugiego śniadania, udajemy się w stronę starówki. Na moście tym czasem pełno wojskowych kursantów zdobywających kategorie C lub C+E.
64 km. Grudziądz.
56 km. Pierwszy cel osiągnięty - Grudziądz.
54 km. W Białym Borze pod Grudziądzem napotykamy centrum logistyczne Biedronki.
47 km. Droga do Grudziądza robi się bardziej pagórkowata.
39 km. Płużnica.
21 km. Zalesie. Zostawiamy za sobą Jezioro Chełmżyńskie. Pogoda dopisuje. Słońce leniwie przedziera się przez chmury.
8 km. Pierwszy postój. Zbliżamy się do Łysomic.
Witajcie, szczęśliwie dotarliśmy do początku naszego wypadu. Jesteśmy przekonani, że jego finał będzie równie udany. Nie ma co ukrywać obwitość przygody, kilometrów i zamków na ziemi krzyżackiej powinny zadowolić każdego najbardziej wymagającego marudera. 😉

1 June 2018

Raptem wczoraj zakończyła się wycieczka do Radzynia Chełmińskiego, ale już teraz znana jest mi kolejna. Oczywiście wszystko zależy od pogody, dysponowanego czasu oraz wewnętrznego przekonania. Robert wyraził chęć towarzyszenia mi podczas tej podróży 😁, którą planuję na 15 czerwca. Na razie nie zdradzam celu tego wypadu, gdyż tak samo jak w przypadku Brodnicy, pozostawiam Wam otwartą furtkę na zgadywanie. Miłej zabawy.